Najbliższy prawdziwy spot do kitesurfingu dla Trójmiasta leży na Zatoce Puckiej, u nasady Półwyspu Helskiego. Z Gdańska, Gdyni czy Sopotu dojedziesz do naszej bazy pod Władysławowem w około godzinę, więc realnie wyskakujesz nad wodę na sam weekend. Z Warszawy to kilka godzin autem albo dojazd pociągiem na Hel przez Władysławowo. Nasza baza stoi na początku mierzei, przed Chałupami, jako pierwsza szkoła kite od strony lądu, dzięki czemu kończysz jazdę zanim zacznie się korek w głąb półwyspu. Poniżej rozkładamy, jak zaplanować taki weekend na kite od strony logistyki: skąd jak blisko, autem czy pociągiem, ile dni zarezerwować i co spakować.
Jak blisko masz z Trójmiasta
Z Trójmiasta na kitesurfing jedziesz naprawdę blisko. Z Gdańska, Gdyni i Sopotu dojazd do naszej bazy pod Władysławowem to rzędu godziny autem, więc na sesję nad wodą spokojnie wyrywasz się nawet na jeden dzień, a na weekend tym bardziej. Dla kogoś, kto wpisuje w wyszukiwarkę „kitesurfing Gdańsk" albo „kitesurfing Gdynia", to najbliższy sensowny akwen z prawdziwym wiatrem i miejscem do nauki.
Naszym atutem dojazdowym jest sama pozycja bazy. Stoimy na kempingu Małe Morze, na początku mierzei, przed Chałupami, więc jesteśmy pierwszą bazą kite od strony lądu. Jadąc od Władysławowa, kończysz jazdę na pierwszym odcinku mierzei i nie musisz wjeżdżać dalej jedyną drogą w głąb półwyspu, która w sezonie potrafi zjeść pół dnia. Gdzie dokładnie jesteśmy i jak wygląda ostatni odcinek dojazdu, opisujemy na stronie naszej bazy.
Jak dojechać z Warszawy
Z Warszawy dojazd zajmuje kilka godzin, więc kite nad Zatoką Pucką to naturalny kierunek na cały weekend. Najprościej przyjechać autem, bo masz wtedy pełną swobodę dojazdu do bazy na Małym Morzu i przerzucania się między spotami, gdyby wiatr danego dnia wołał gdzie indziej.
Alternatywą jest pociąg. Na Półwysep Helski jeździ w sezonie połączenie kolejowe przez Władysławowo, potocznie „pociąg na Hel", więc do Władysławowa dojedziesz koleją, a stamtąd masz już blisko na początek mierzei, gdzie stoi nasza baza. Dokładny rozkład i ceny biletów sprawdź u przewoźnika przed wyjazdem, bo w sezonie kursowanie bywa inne niż poza nim.
Autem czy pociągiem
Dla większości osób auto wygrywa wygodą. Masz ze sobą własny bagaż, ciepłe rzeczy na po wodzie i pełną elastyczność godzin, a po sesji wracasz do noclegu bez patrzenia na rozkład. Jeśli przyjeżdżasz z Trójmiasta na sam dzień, auto jest praktycznie bezkonkurencyjne, bo cała wyprawa mieści się w kilku godzinach razem z pływaniem.
Pociąg ma sens, jeśli nie chcesz prowadzić po całym dniu na wodzie albo jedziesz z Warszawy bez samochodu. Docierasz koleją do Władysławowa, a resztę dnia spędzasz już na miejscu. Minusem jest mniejsza swoboda, bo wracasz wtedy pod rozkład, a sprzęt do nauki i tak masz u nas w cenie kursu, więc nie musisz nic wieźć.
Zostaje jeszcze parking. Najprościej dopytać nas przy rezerwacji terminu, gdzie zostawić auto na czas sesji.
Ile dni zaplanować na weekend
Na kite nad Bałtykiem najwięcej zależy od wiatru, dlatego przy planowaniu weekendu warto dać sobie zapas. Wiatr nad Zatoką Pucką zmienia się z dnia na dzień, więc jeśli zarezerwujesz tylko jedno okienko, a akurat trafisz na ciszę, wracasz z niczym. Dwa albo trzy dni realnie zwiększają szansę, że złapiesz dzień z dobrym oknem do nauki albo do pływania.
Dla przyjeżdżających z Trójmiasta bliski dojazd daje jeszcze jedną możliwość. Zamiast blokować sztywno konkretną datę, można umówić się na termin elastyczny i wskoczyć w auto wtedy, gdy prognoza pokazuje wiatr. Z godziny drogi to wykonalne, dlatego przed przyjazdem zawsze warto zerknąć na aktualny wiatr i kamerę w warunkach na żywo i dopiąć termin z nami telefonicznie.
Co spakować na weekend
Na sam kurs przyjeżdżasz praktycznie z niczym, bo cały sprzęt kite masz u nas w cenie zajęć. W stawce 220 zł za godzinę jest latawiec i bar dobrane pod Twoją wagę i wiatr, pianka, kask, trapez z leashem, koszulka oraz łączność radiowa z instruktorem i asekuracja z wody. Nie musisz nic kupować ani wozić, żeby wejść na wodę.
Od siebie warto zabrać kilka rzeczy pod komfort weekendu:
- strój kąpielowy pod piankę i ręcznik,
- coś ciepłego na po wyjściu z wody, bo nawet w sezonie Bałtyk bywa chłodny,
- ochronę przeciwsłoneczną i wodę do picia na czas na plaży,
- wygodne buty i kurtkę na wiatr od morza.
Jeśli pływasz już samodzielnie i chcesz spędzić weekend na własnych sesjach, nie musisz wieźć całego zestawu z domu. U nas wypożyczysz komplet za 150 zł, bez kaucji, więc sprzęt na sobotę i niedzielę masz na miejscu. Szczegóły wypożyczenia i co wchodzi w komplet znajdziesz na stronie kursu kitesurfingu.
Gdzie się zatrzymać
Skoro na weekend przyjeżdżasz na dwa albo trzy dni, wygodnie jest przenocować blisko wody, żeby po pływaniu nie tłuc się autem z powrotem do Trójmiasta czy Warszawy. Nasza baza stoi na kempingu Małe Morze, więc nauka, sprzęt i miejsce noclegowe są w tym samym punkcie na początku mierzei.
Sam kemping prowadzą jego gospodarze, dlatego o wolne miejsca, formę zakwaterowania i rezerwację pytasz bezpośrednio na kempingu, a my odpowiadamy za kurs, sprzęt i motorówkę. Więcej o tym, gdzie dokładnie jesteśmy i jak wygląda dojazd na ostatnim odcinku, piszemy na stronie naszej bazy.
Kiedy przyjechać w sezonie
Sezon na kite nad Zatoką Pucką trwa u nas od początku kwietnia do końca października. Szkolimy przez cały ten czas, dostosowując się do warunków, bo jako miejscowi pływamy tu na co dzień. Wiosną i jesienią woda jest chłodniejsza, więc dobra pianka i ciepłe rzeczy na po wodzie robią różnicę, za to bywa spokojniej niż w szczycie wakacji.
O tym, czy w Twój weekend się pływa, decyduje wiatr, a ten nad Bałtykiem zmienia się z dnia na dzień. Dlatego przed przyjazdem sprawdź aktualny wiatr i kamerę w warunkach na żywo, a najlepiej dodatkowo zadzwoń do nas, żebyśmy powiedzieli, co jest zapowiadane na Twoje dni i na którym spocie będziemy. Jeśli dopiero wybierasz się w kite nad polskim morzem, przejrzyj też nasz przewodnik po kitesurfingu oraz spoty kitesurfingowe w Polsce.




